Panorama ma obecnie 12 mil do Longyearbyen. Z Hornsundu wypływali w trybie „ekspresowym”, gdyż zaczynał piętrzyć się tam lód. Pada deszcz. Zbliża się do końca kolejny etap sezonu Svalbard 2011. W piątek rano jacht przejmuje Bolek Rudnik z załogą. Po tym etapie Panorama powinna dotrzeć do Tromso. Jacek wspominał o kolejnej porcji fotek, gdy już dotrą do portu wymiany załóg. Także możemy liczyć na koleją porcję zatrzymanych w kadrze, klimatów Spitsbergenu.
(Na podstawie rozmowy telefonicznej z Jackiem Guzowskim)
Olgierd Młynarski
PANORAMA Ny Alesund, 5 sierpnia 2011, 1800 CEST
Po sześciu dniach żeglugi wróciliśmy do Ny-Ålesund. Skipper zarządził Dzień Dziecka – krótki postój w Ny-Ålesund dla rozgrzania i doszorowania załogi przed weekendem (oraz uzupełnienia zapasów wody- dop. JG).
Wróciliśmy więc do Ny-Ålesund – tego z tanim piwem. Po drodze przygód było co nie miara, zdjęć hektoterasuperturbobajty. W London nie było Big Bena, widzieliśmy za to osiedle traperskich domków letniskowych (a właściwie zimowych dop. JG) i pozostałości kolejki kopalnianej oraz pieców (kotłów przyp. JG) parowych. Stanęliśmy na kotwicy i w dwóch grupach wybraliśmy się pontonem na ląd, aby rozkoszować się pieszym spacerem. Do Magdalenenfjord dopłynęliśmy gnani wiatrem o sile 8B. Spotkaliśmy tam dwa inne polskie jachty. Gdy próbowaliśmy naprawić silnik do pontonu, wzbudziliśmy zainteresowanie policji, która ma tam swój posterunek. Czujne oko kamery łypie na każdego, kto odważy się zakłócić spokój wiecznie tam spoczywających wielorybników holenderskich, norweskich i brytyjskich. Drugą linią obrony ich spokoju są ptaki (Arctic terns, Kittywake przyp. JG), atakujące tych, co dawno nie mieli omleta w ustach. A także tych, co nawet nie wiedzą, że mają tam one swoje gniazda. Cała załoga Panoramy ochoczo wybrała się na wycieczkę do Gullybreen. Od trzasku migawek aparatów od lodowca odłupywały się kawałki lodu większe od naszego jachtu. Odciśnięte w błocie ślady niedźwiedzich łap dawały nadzieję na spotkanie nie tylko z lodowcem – na szczęście pod lodowcem byliśmy sami. Z duszą na ramieniu i wzrokiem utkwionym we wskaźniku głębokości (Kapitan ma na niego inną nazwę, która jednak nie nadaje się do zacytowania), dopłynęliśmy do Virgohamna. Tutaj pierwszym svalbardzkim wywczasem delektował się Pike (angielski arystokrata, który w pocz. XXw. miał kaprys spędzić zimę na Spitsbergenie w komfortowych warunkach. Zapłacił i wykonał. Specjalnie dla niego wybudowano komfortowy domek, który jednak zdezintegrował się, ponoć, za sprawa mieszkańców Barentsburga i dziś oglądając można tylko jego fundamenty). Stąd startowali na biegun kolejni pionierzy awioniki – Andre balonem i Wellman sterowcem – ten ostatni niezwykle uparty, próbował bezskutecznie aż trzy razy… Po przekroczeniu osiemdziesiątego równoleżnika oczom Kapitana i wachty trzeciej ukazała się wyspa Moffen. Zaobserwowano tam dwa morsy, mające w sumie cztery kły. Silny wiatr i deszcz zagnały nas do Woodfjordu. Tu schowani przed falą w Lifdefjord chcieliśmy rozgrzać się w Texas Bar. Rolę barmanów pełni chwilowo małżeństwo norwegów, spędzających tu swój miesiąc miodowy (przyp. JG). O wizycie w tym specyficznym barze opowiemy po powrocie. Po obejrzeniu Monacobreen postanowiliśmy płynąć na północ, póki smoki nas nie przegonią. Osiągnęliśmy 80º41,666’N. Koniec świata jest na prawdę piękny, można zaryzykować tezę, że niemal dorównuje urodą naszym załogantkom. Od rozgrzanych kart pamięci (i jednej kliszy) zaczął się topić lód. Natomiast smoki okazały się mieć ciekawą właściwość – zupełnie nie widać ich na zdjęciach. W drodze powrotnej spotkaliśmy wieloryba – sejwala. Przynajmniej jego udało nam się uwiecznić. Po krótkim postoju w Ny-Ålesund planujemy udać się wprost do Hornsundu. Oglądajcie zdjęcia, trzymajcie kciuki i myślcie o nas ciepło!
Adam Lenartowski
Obejrzyj galerię (kliknij)
Dziś ponownie załoga Panoramy dała znać, co u nich słychać. Są w Woodfjorden na północy Swalabardu. Ze względu na niestabilną pogodę i sytuację lodową, nie będą próbować opłynąć Svalbardu przez Cieśninę Hinlopen. Pada delikatny deszcz, ochłodziło się. Panorama przekroczyła 80 stopień szerokości geograficznej północnej. W planach mają teraz płynięcie wzdłuż zachodniego brzegu Svalbardu w kierunku Hornsundu, czyli na południe od ich aktualnej pozycji. Na jachcie wszystko w porządku. Wszyscy są zdrowi; napawają się przepięknymi widokami i klimatami Północy. Jacek obiecał (gdy znajdzie się już w zasięgu internetu) przysłanie serii zdjęć obrazujących klimaty, którymi się zachwycają. Także czekamy, mam nadzieję, wspólnie z czytelnikami. Myślę, że warto poczekać…
na podstawie rozmowy zrealizowanej za pośrednictwem telefonu satelitarnego
Olgierd Młynarski
Panorama dziś zakotwiczyła w Magdalenefjorden. Pogoda im dopisuje; jest dość ciepło, niezbyt silny wiatr z kierunku południowo-zachodniego. Atmosfera na jachcie bardzo dobra. Drobna awaria w postaci niedziałającego kabestanu szotów foka, została usunięta. W pobliżu Panoramy kotwiczy również polski jacht SpiritOne. Załoga Panoramy wybiera się dziś wieczorem z wizytą na wspomniany wyżej jacht. Ranną porą Jacek wraz załogą rusza dalej na północ.
na podstawie rozmowy zrealizowanej za pośrednictwem telefonu satelitarnego
Olgierd Młynarski
W Longyearbyen odwiedził nas niedźwiedź. Wybrał doskonały moment, jedyny, kiedy nikt akurat nie wsiadał na ponton z zapasami do przewiezienia na jacht. Po pierwszej serii z aparatu Jacek zgłosił przez radio wizytę nowego gościa w okolicy kempingu. Już po kilku minutach przyjechał człowiek Gubernatora i mogliśmy filmować, jak przypieka niedźwiedzie futro rakietami sygnalizacyjnymi (kolor czerwony – niebezpieczeństwo). (więcej…)
Panorama bezpiecznie opuściła Isafjord i wypłynęła poza strefę lodu. Teraz spokojnie płyniemy na żaglach w kierunku Ny Alesund.
Pozdrawiamy
Jacek i Załoga
Załoga VIII etapu ma już swojego pierwszego misia. Miś wyszedł z wody obok stojącego 30m od brzegu jachtu. Wyszedł prosto na Camping przy lotnisku. Ponieważ zauważyliśmy go pierwsi powiadomiliśmy o niebezpieczeństwie na kanale 16. Po chwili przyjechali rangersi, przypłynął coastguard i zjechały się wycieczki. Rangersi wystrzelili w kierunku misia flary. Niedźwiedź pogalopował jak szalony, wrócił do wody i popłynął na przeciwny brzeg fiordu. Dokumentację fotograficzną prześlemy przy najbliższej okazji.
Pozdrawiamy
Jacek Guzowski i załoga Panoramy